Niedługo, bo już za dwa tygodnie, miało się odbyć wielkie święto mojego syna – jego urodziny. Wszyscy dwoili i się i troili w tym czasie, by wybrać dla niego jak najlepszy prezent – oczywiście ze mną włącznie. Miałam wiele pomysłów, ale jak już dochodziło do zobaczenia któregoś na żywo, to jednak wcale nie podobało mi się to tak bardzo i odstawiałam daną rzecz na sklepową półkę. Już naprawdę myślałam, że niczego mu nie kupię. Czy istnieje coś takiego, co byłoby idealnym prezentem dla syna? 

Dziecięce, elektryczne samochody 

policyjne autka akumulatorowe dla dzieciDopiero kiedy zobaczyłam go jeżdżącego i uradowanego na gokartach doszło do mnie, co powinien dostać – swoją własną, dziecięcą wersje samochodu. To będzie najlepsze, co mógłby ode mnie dostać. Przecież był fanem wszelkiego rodzaju motoryzacji, miał całą kolekcję zabawek samochodów, zatem przyszła pora na większą ich wersje – taką, którą będzie mógł jeździć. Oczywiście, nie chodziło mi o taką, którą samemu by musiał rozpędzać siłą swoich nóg, ale o działającą z pomocą akumulatora. Dzięki temu mógłby poczuć wiatr we włosach i świetnie się bawić, jeżdżąc po chodnikach czy ścieżkach spacerowych. Nie mogłam się doczekać tego widoku. Poszukując różnego rodzaju samochodów, widziałam naprawdę wiele – strażackie czy policyjne autka akumulatorowe dla dzieci, pojazdy dla dzieci bez dachu, z dachem wysuwanym, jakieś wersje bardzo drogich, dorosłych samochodów przeniesione na wersje dla dzieci. Dosłownie było wszystko, a ja nie wiedziałam, który wybrać najlepiej. Sam wygląd nie był tak ważny jak to, by firma po prostu robiła dobre samochody. Jakby miało stać się tak, że syn po kolizji z parkowym drzewem miałby mieć samochód do wyrzucenia, to już wolałam mu czegoś takiego nie kupować. Przecież to oczywiste, że dzieci muszą mieć solidne wersje swoich autek. Ważne też było to, by taki pojazd dla dzieci rozpędzał się na tyle, żebym mogła go złapać, a nie tak, by mi gdzieś uciekał. Zabawa zabawą, ale bezpieczeństwo zawsze powinno być na pierwszym miejscu. Dlatego ostatecznie zdecydowałam, że zapytam o swoje rozterki Internet i zobaczę, co mi odpowie. 

A odpowiedzi było naprawdę wiele. Cała, olbrzymia masa opinii, opisów produktu, obietnic producentów, nawet filmików na różnych platformach, by pokazać, jak autka jeżdżą i czy się nie psują po uderzeniu, co było akurat wielkim plusem. Kiedy już udało mi się przedrzeć przez nie wszystkie u kupić synowi jego własną wersje samochodu, sama nie mogłam się doczekać jego urodzin. A kiedy wreszcie otworzył swój prezent ode mnie – dzikiej radości nie było końca. 

Related Posts